Chłopiec, który chciał zostać poetą
Mały chłopiec chciał zostać poetą.
Widział piękno, dorastał.
Po wiośnie lato.
Po wiośnie jesień.
Po wiośnie zima.
Po wiośnie wiosna.
Dla niego nie miało znaczenia ile razy liście opadły z drzew, ile razy wszystko narodziło się na nowo. On był dalej tym małym chłopcem, dalej widział piękno, dalej dorastał, dalej był horyzont, a za horyzontem świat, który widział tylko oczami wyobraźni, który zawsze chciał odkryć.
"Jak zostać poetą?" - pytał mały chłopiec.
"Tyle kwiatów już zebrałem, tyle razy po słońcu biegałem, tyle złotych liści pochowałem, tyle razy w śniegu się kąpałem, tyle wierszy zapisałem, tyle pięknych myśli miałem... Czy jestem już poetą?"
Chodził nad staw, siadał pod wierzbą płaczącą, patrzył na trzciny... Tak codzienie lub czasem co drugi dzień. Góry zatopiły się w oceanie, kamień zamienił się w piasek, a mały chłopiec dalej chciał zostać poetą, dalej widział piękno, dalej dorastał, dalej był horyzont, a za horyzontem byli ludzie. I czytali wiersze małego chłopca.